Metamorfoza Stephena Glassa
New Republic czekała duża zmiana – czyli zmiana redaktora naczelnego. Starego zastąpiono jednym z członków zespołu i to w dodatku kogoś, kogo nie cenili inni ludzie. Zawsze uważano go za spiętego snoba, który chce się tylko przypodobać prezesowi redakcji. I to właśnie jemu przypada nagroda zostania głównym naczelnym. Pociąga to pewne konsekwencje – ludzie podupadają na duchu, a dla samego Stephena praca okazuje się tylko pracą. Mimo wszystko wykorzystuje ją rzetelnie. Do momentu jednak, kiedy wychodzi jego największy i najsłynniejszy artykuł zatytułowany “Niebo hakerów”. Była w nim mowa o pewnym piętnastoletnim utalentowanym hakerze, który włamał się do wielkiej firmy komputerowej i namieszał w oprogramowaniu. Kiedy wykryto, kim jest sprawca, postanowiono nie karać bo, a zaproponować mu stałą pracę, czyli etat. Glass opisał tę historię na tyle ciekawie, że artykułem zainteresowało się małe pismo online – chcieli pociągnąć temat. Ale okazało się, że ani firma, ani hakerzy występujący w tekście nie istnieją w Internecie, co jest trochę dziwne. Zaczęli więc drążyć temat, krok po kroku, jak po sznurku dochodząc do bardzo zaskakującego wniosku – artykuł nie jest prawdziwy! Zaczyna się upadek Stephena. Małe pismo online zaczyna dobierać mu się do skóry, dzwonią do redakcji New Republic, wypytują o wszystkie dane. Nie mogą się dodzwonić do żadnej osoby, o której była mowa w artykule. Coraz więcej zarzutów ciąży na Stephenie, a nowy redaktor naczelny nie jest zbyt miły dla niego. Zaczyna również sam, na własną rękę drążyć ten temat. Zaczyna się prawdziwa akcja – tekst w połowie okazuje się zmyślony. Stephen tłumaczy się, że tyle razy był na hakerskich opowieściach, że bez problemu może opisać to jakby znajdował się na jednej z nich, mimo że budynek, w którym owa konferencja się znajdowała, nie istnieje. Zaczyna wpadać w panikę, kręcić, tracić kontrolę nad własnymi emocjami. Idzie w zaparte i twierdzi, że został wrobiony przez grupę utalentowanych hakerów, którzy chcieli się wygłupić. W dzień przed publikacją artykułu o tej sytuacji dochodzi do konfliktu między Stephenem a naczelnym – ten odkrywa, że tekst jest w stu procentach zmyślony, wyssany z palca. Stephen szedł na łatwiznę i sam wymyślał fakty. Co gorsza, nie tylko w tym tekście, bo w niemal każdym, jaki dawał do publikacji, nie było nic związanego z rzeczywistością. Stephen traci pracę w redakcji, a film kończy się na sprawie sądowej wymierzonej przeciwko niemu właśnie.
Kategoria: Stephen Glass Tagi: Glass, serial, Stephen, telewizja, tv, widz, zespół